poniedziałek, 13 października 2008

Wenecja - fotograficznie

Wenecja to jeden wielki plener fotograficzny. No – może nie cała. Na Placu św Marka możemy co najwyżej sfotografować innych turystów, chyba, że przyjdziemy tam o drugiej w nocy (warto, zwłaszcza podczas aqua alta – regularnych weneckich powodzi!). Najpiękniejsze smaczki dla fotografa kryją się jednak z dala od najbardziej uczęszczanych ulic. Warto zatem zagubić się pośród plątaniny kanałów i wąskich uliczek, gdzie Wenecja żyje własnym, nieturystycznym życiem lub robi wrażenie opuszczonej, wymarłej. Tych ostatnich miejsc nie brak, bowiem Wenecja nie jest łatwym (i tanim) miejscem do życia. Wielu jej mieszkańców przeniosło się na stały ląd. Mimo wielu wolnych domów, ceny nieruchomości pozostają tu jednak nieziemsko wysokie.

Ale miałem przecież o fotografii. Wenecja jest wdzięcznym tematem, jednak wcale niełatwym. Podczas krótkiej wycieczki do tego miasta, ugrzęźniemy zapewne w tłumie oraz w zdjęciach Wielkiego Kanału pstrykanych wprost z łodzi. Do tego dojdą klasyczne widoki na pomniejsze kanały robione „na wprost” z licznych mostów i obowiązkowe fotografie gondoli. Odnalezienie innych plenerów na wyspie wymaga czasu – tak samo zresztą jak i jej poznanie. By zobaczyć Wenecję, trzeba naprawdę przynajmniej kilku dni i odrobiny spokoju. W turystycznym biegu nabawimy się co najwyżej frustracji z powodu tłumów i wysokich cen.

Ale miałem przecież o fotografii :-) Jeśli skupimy się na zdjęciach wewnątrz wyspy, nasza perspektywa zdecydowanie się skróci a światło będzie się przed nami chować. W najlepszych porach do fotografowania Wenecja jest ciemna, ukryta w cieniach budynków. Pozostaje nam zatem środek dnia, kiedy słońce jest na tyle wysoko, by rozświetlić wąskie kanały i zapomniane placyki. Wtedy też stare, zmurszałe mury zaczną odkrywać swoje barwy a woda w kanałach będzie odbijać światło, malując na ścianach ciekawe esy floresy. Innym rozwiązaniem jest noc. Wenecja staje się wtedy wyludniona, tajemnicza. Samo snucie się po odległych ulicach w rytm własnych kroków jest już ciekawym doznaniem. A z mroku i nowych barw wydobywających się pod wpływem ulicznego oświetlenia, uzyskamy ciekawe ujęcia. W sumie przez dłuższy czas nie umiałem znaleźć koncepcji na Wenecję za dnia. Może dalej jej nie mam – ale, na szczęście, fotografikiem nie jestem. Po prostu – robienie zdjęć w Wenecji sprawia mi frajdę, tak jak odkrywanie za każdym razem nowych zakamarków. Aparat staje się czasem jedynie pretekstem do zaglądania do nich. A jeśli mamy akurat wenę... powinniśmy być w stanie coś wyczarować.

Miniony weekend właściwie w całości przewłóczyłem się po Wenecji. I znów udało mi się odkryć nowe miejsca, mimo że spędziłem w tym mieście łącznie ponad rok życia. I to bliżej niż myślałem – dzielnica Ghetto, praktycznie przy samym dworcu. Jak sama nazwa wskazuje, oryginalnie była to wydzielona część miast dla Żydów. Zresztą samo słowo „ghetto” pochodzi z dialektu weneckiego i zostało później zaadoptowane przez inne języki.

Ghetto jest miejscem żywym, autentycznym. Tutaj znajdziemy klasyczne weneckie sceny znane z albumów, jak choćby pranie rozwieszone nad ulicą. Nie zabraknie lokalnych sklepików i małych kafejek, do których uczęszczają prawie wyłącznie okoliczni mieszkańcy. Wchodząc nieco głębiej – pośród wąskich i długich ulic kończących się niespodziewanie w kanałach, znajdziemy też oznaki biedy i zapomnienia. Nie wszyscy w Wenecji wiodą dostatnie życie. Warto przespacerować się tutaj nie tylko dla zdjęć ale przede wszystkim, by podejrzeć żywą Wenecję. Zwłaszcza w środku tygodnia, w porannych godzinach, kiedy miasto budzi się ze snu. Jest to zupełnie inny zgiełk, niż ten który znamy z pełnych samochodów, zadymionych miast. Wszystko dzieje się jakby senniej, jakby trochę w innej epoce, w innym wymiarze. Realia życia ulokowanego pomiędzy mostami, kanałami i ciągłą ciasnotą, są nieco inne. Jest w tym pewna doza romantyzmu, smutku, piękna i brzydoty, biedy i artystycznej arystokracji.

Ale miałem przecież o fotografii... A właściwie – i tak już za dużo napisałem. Poniżej trzy fotki z ostatniej weneckiej włóczęgi. Trochę starych zdjęć z tego miasta i okolicznych wysp można też znaleźć w mojej galerii.



Brak komentarzy: